Przyjechałem do tego miasta pół roku temu.
Mieszkałem w akademiku, kończąc gimnazjum. Wiedziałem, że nie będzie łatwo w nowym mieście, ale żeby czekało mnie tyle strachu i bólu? Nie spodziewałem się tego.
Byłem przeciwny temu, bym zamieszkał w jakimś akademiku. Zawsze mieszkałem w luksusach, miałem zamożnych rodziców, a z dnia na dzień mam się przenieść na takie warunki? Lecz z drugiej strony, to mi dobrze zrobi, będę szanował wartość pieniędzy, i nauczę się samodzielności; nigdy nie jest w życiu dobrze, trzeba też nauczyć się przechodzić te gorsze chwile, nie tylko te złe. Jeszcze nigdy w życiu nie miałem dziewczyny... nie przez charakter ani przez wygląd, tylko przez warunki panujące tam gdzie mieszkałem-nie można było się spotykać, a jeżeli już rozmowa z dziewczyną, to przy dorosłym-nie przechwalam się, ale dziewczyny zakochiwały się we mnie przez charakter. Chyba jako jedyny, szanowałem dziewczyny, i biłem się z kimś, jeśli je wyzwał, a nawet szturchnął.
~ * ~
*Hidori (Jap.)-data
**Naka (Jap.)-stosunki, relacje
Mieszkałem w akademiku, kończąc gimnazjum. Wiedziałem, że nie będzie łatwo w nowym mieście, ale żeby czekało mnie tyle strachu i bólu? Nie spodziewałem się tego.
Byłem przeciwny temu, bym zamieszkał w jakimś akademiku. Zawsze mieszkałem w luksusach, miałem zamożnych rodziców, a z dnia na dzień mam się przenieść na takie warunki? Lecz z drugiej strony, to mi dobrze zrobi, będę szanował wartość pieniędzy, i nauczę się samodzielności; nigdy nie jest w życiu dobrze, trzeba też nauczyć się przechodzić te gorsze chwile, nie tylko te złe. Jeszcze nigdy w życiu nie miałem dziewczyny... nie przez charakter ani przez wygląd, tylko przez warunki panujące tam gdzie mieszkałem-nie można było się spotykać, a jeżeli już rozmowa z dziewczyną, to przy dorosłym-nie przechwalam się, ale dziewczyny zakochiwały się we mnie przez charakter. Chyba jako jedyny, szanowałem dziewczyny, i biłem się z kimś, jeśli je wyzwał, a nawet szturchnął.
~ * ~
Biegłem po schodach, czytając jedno zdanie, listu który napisała moja nowa koleżanka z kasy.
NIE WYTRZYMAM, ZABIJE SIĘ, ZESKOCZĘ ZE SCHODÓW W NASZYM GIMNAZJUM.
Byłem zaskoczony, że to do mnie napisała taki list, a nie do swojej rodziny, czy coś. Na co dzień, nie za bardzo mnie lubiła; no chociaż mi się wydawało że nie.
Nie mogłem pozwolić jej umrzeć. Może i nie jestem dla mnie ważna, ale przecież nikt nie zasługuje na śmierć, prawda? Tym bardziej na samobójstwo. Byłem przerażony, wiedziałem, że ona już tam jest i czeka, a ja nie mogę nic zrobić. Modliłem się tylko, bym zdążył, bo bym sobie nie wybaczył, gdyby skoczyła, ja bym jej nie złapał, a ona by umarła. Tym bardziej, że-chyba-tylko ja wiem, że ona chce się zabić.
Gdy tak stawiałem szybko nogi, na następne schody, zatrzymałem się i spojrzałem w górę; była tam, naprawdę tam była. Stała za ramą, i patrzała na mnie, widziałem że płacze. Dlaczego? Tego nie wiem.
Podbiegłem do ramy, i krzyczałem coś do niej, a ona nie zważając na to, zrobiła zamach i puściła się ramy, odpychając się. Przełożyłem nogę przez poręcz, i wystawiłem ręce.
Ona tak leciała, jakby nic nie ważyła... Jej ręce latały na wszystkie strony, a z nimi jej ciało. Granatowe włosy, latały jej na wszystkie strony, ograniczając jej widoczność.
Była już blisko mnie. Patrzałem tylko na nią, nie zważając na to czy moje książki i inne dokumenty wylecą z teczki. Przyznaję, bałem się trochę. Jak nie doleci do moich rąk? A może obrazi się, przez uratowanie jej życia? Najwidoczniej chciała umrzeć, ale ja na to nie pozwolę.
Wystawiłem szeroko ręce, i choć były duże szanse że spadnę, wstałem i wychyliłem się do przodu. Na szczęście złapałem ją, a ona wisiała w moich ramionach. Patrzałem się przez parę sekund na nią, nie otwierała oczu, ale widziałem że oddycha i się rusza.
Ukląkłem i położyłem ja na środku półpiętra. Otworzyła swe oczy i spojrzała na mnie, obejmując moją szyję, i przysuwając się do niej.
-Co ty chciałaś zrobić! Dlaczego!?
-*Hidori...-Powiesiła się na mojej szyi, i pocałowała w prawy policzek-chciałam to zrobić dla ciebie. Zamarłem. O co chodziło z "chciałam to zrobić dla ciebie" !? O co jej chodzi?
Była cała roztrzęsiona, i zasnęła mi na kolanach. Co miałem zrobić? Zaniosłem ją do mojego pokoju...
~ * ~
Nosząc ją na rękach, uznałem, że ona waży tyle ile piórko. Nie mogłem uwierzyć, że szesnastolatka może być tak lekka; moja teczka czasami więcej ważyła, od niej...
Wyciągnąłem jedną ręką klucze z kieszeni, i usiłowałem trafić do kluczami do zamka. Udało się. Popchnąłem drzwi i jak najszybciej podszedłem do łóżka, by położyć *Naka na nim. Potem zamknąłem drzwi, i poszedłem do kuchni. Było już późno, a ja byłem zmęczony dzisiejszym stresem i pośpiechem. Zrobiłem herbatę dla mnie, i dla Naka. Położyłem metr od łóżka jakiś materac i poduszki, by się tam położyć.
Zgasiłem już światło. Przed zaśnięciem, chciałem jeszcze chwile popatrzeć się na nią, i pomyśleć dlaczego tak ładna i inteligentna dziewczyna chciała popełnić samobójstwo. Wziąłem głęboki wdech, i odwróciłem, by położyć się na materacu. Nieoczekiwanie usłyszałem szmer, i poczułem lekki dotyk...
-Dziękuje ci, że mnie uratowałeś-Zaskoczyło mnie to, a za razem przestraszyło. Nie wiem co chciała ona zrobić, zsuwając się z łóżka na materac.... i dlaczego dziękuje? Przecież to ona chciała się zabić? Odwróciłem się a ona nagle oparła na moich ramionach ręce i zbliżyła swoje usta do moich-Kocham cię...
-C-co!?-Zaszeptałem, patrząc się na jej zbliżającą się głowę. Nie zdążyłem nic powiedzieć, pocałowała mnie. Patrząc wielkimi oczami na łzę, która spływała po jej bladym policzku, nie mogłem odmówić jej. Wiedziałem, że da jej to ulgę. Jeden pocałunek mi nie zaszkodzi, a jej pomoże. Po paru minutach, z zamkniętymi oczyma odsunęła lekko swoje usta, i położyła się na materacu, nie przestając mnie trzymać; chciała bym się położył koło niej.....
*Hidori (Jap.)-data
**Naka (Jap.)-stosunki, relacje
Hmm... ciekawie się zapowiada. :3
OdpowiedzUsuńBędę dalej wpadać. ^^