sobota, 8 czerwca 2013

Rozdział 1

Obudziłem się o szóstej, by pobiegać. Moje ciało było napchane energią, i chciałem ją z siebie wydobyć. Parę kilometrów nie wystarczy, to musi być coś więcej... może piętnaście? Lubię tak sam, sobie pobiegać i przemyśleć parę spraw. To pomaga. 
~ * ~
Po bieganiu, położyłem się jeszcze na pół godziny, a obudziłem się po po godzinie... Jak zawsze zerwałem się z łóżka i zrobiłem sobie na szybko kawę; popijając ją, jadłem słodką bułkę. Ubrałem szybko szkolny mundurek i wybiegłem z pokoju, zapominając zamknąć za sobą drzwi. Na szczęście gdy dotarłem do klasy, nauczyciela jeszcze nie było, więc mogłem odetchnąć i dojeść nadgryzioną bułkę.
Podczas siedzenia pod klasą, już kolejny raz z rzędu patrzy się na mnie bezustannie dziewczyna z mojej klasy, o imieniu Naka Hiraoka. Dość dziwne to było, gdy zawsze zobaczy że do niej idę, od razu zwiewa. Na nikogo innego się tak nie patrzy, tylko na mnie. Ale... zawsze była dosyć dziwna. Gdy przechodzi po korytarzu-oczywiście nie spuszczając ze mnie oczu-ludzie schodzą jej z drogi, a w kieszeni nosi duży spinacz-który zawsze ma zapasy spinaczy-i jakiś ostry nożyk. Raz też widziałem na jej ręku krew, i od tej pory, zacząłem jej unikać. Biorąc ostatni kawałek mojego śniadania, usłyszałem dzwonek, a zza schodów wyłonił się nasza wychowawczyni. Pani *Kouhii Ogata dała mi klucze, i kazała otworzyć drzwi od klasy.
    Po otworzeniu drzwi, weszliśmy do klasy. Naka siedziała przede mną, jak zawsze gdy się rozpakowywała zrobiła "miły" uśmieszek. Byłem przerażony. Nikt tego nie widział, więc nie może tego ocenić, ale ten uśmieszek wyrażał coś w stylu "najpierw będę miła, potem cię zabije". Zawsze miałem takie myśli na jej widok, nie wiem dlaczego, iż to zwykła dziewczyna. Przecież nie była seryjnym mordercom? A może, czego się spodziewać po nastolatce która nosi takie rzeczy jak ostry, napchany amunicją spinacz i ostry nóż?
-Mam już wyniki, kto pojedzie i gdzie, na sprawdzenie waszych umiejętności-Zamyślony, nagle podniosłem głowę i spojrzałem wielkimi oczyma na pani. Dziwnym trafem, pani spojrzała na mnie, myśląc ze zmarszczonym czołem. Zniecierpliwiony, patrzałem na obijającą się panią, która co jakiś czas patrzała na mnie jednym okiem. Po dwóch minutach, chciałem jej powiedzieć "Kurwa! Streszczaj się kobieto. Nie chcę czekać, aż dowiem się, czy ten wyjazd będzie piekłem, czy fajnym wyjazdem, który spędzę ze znajomymi", choć wiedziałem, że tego nie mogę zrobić. Wreszcie odkleiła taśmy z paczki, rozpakowała kopertę, w której znajdowała się długa lista imion, nazwisk, miejscowości i miejsc, w których będziemy mieszkać.
-No więc tak Isaku z....-Wymieniała po kolei wszystkich, a ja zniecierpliwiony i oblany potem czekałem na mnie... choć nie trwało to krótko-a ostatnia para to...-wiedziałem, już wiedziałem z kim będę. Nie wymieniła tylko dwóch osób mnie i...-Hidori i Naka, będą znajdować się w Tokyo.
Serce mi stanęło. Patrzałem się w prost przed siebie, dokładnie na plecy Naki. Ona po paru sekundach skierowała głowę do tyłu, i spojrzała jednym okiem na mnie, mając znowu na mordzie ten szczery aż do bólu uśmiech.
-Wyjeżdżacie za dwa dni. Będziecie tam dwa tygodnie, a co dziennie będzie wami się zajmować opiekunka. Wiecie, że nie jesteście już małymi dziećmi, a ona nie będzie mogła zostać z wami na noc. Proszę tylko o jedno, możecie sobie robić co tam chcecie, tylko przemyślcie jedno, i dobrze wiecie o czym mówię; to się najbardziej tyczy do tych, co jadą dziewczyna i chłopak-Wnerwiony tym, co teraz... nie, nie, przepraszam. Ja nie jestem wnerwiony, jest zszokowany i przestraszony.... Ja na co dzień, boję się być z nią, nawet siedzieć z nią w klasie, a co dopiero spać z nią w jednym pokoju, i przez dwa tygodnie tak naprawdę z nią żyć. To ma być chyba jakiś żart! A jeśli ona mi coś zrobi tym nożem, czy spinaczem? Nie przeszkadzało mi to, że mam z nią wyjechać, ale się bałem, tak, ten odważny chłopak, który zawsze stoi w obronie dziewczyn się boi.
Przez całą lekcje siedziałem, wpatrując się w jej plecy, i myśląc że właśnie z nią będę musiał spędzić dwa tygodnie pod jednym dachem. Ja się teraz będę bał nawet jej cienia, gdy będzie przechodzić koło mnie. A może ona też się boi? Przecież zawsze zwiewała na mój widok... nie. Ona taka nie jest. Ta dziewczyna jest silna, i może zrobić co tylko jej się podoba.
Po paru lekcjach, z ulgą wyszedłem z klasy i jak najszybciej chciałem znaleźć się w moim pokoju. Wychodząc z kasy znowu zobaczyłem ten uśmiech skierowany do mnie; to powoli robiło się nudne. Zamiast do mnie podejść, i powiedzieć przynajmniej "cześć", ona tylko się uśmiecha i czeka aż ja podejdę do niej.
Idąc do pokoju, zauważyłem że za mną szła, lecz nie odważyła się podejść i powiedzieć to cholerne Cześć. Ja nie miałem na razie zamiaru z nią rozmawiać, nie okazuje do niej żadnych uczuć, a jeżeli ona się do mnie uśmiecha widocznie czegoś ode mnie chce. Otworzyłem drzwi, zamknąłem je na klucz, i położyłem się na łóżku, patrząc w sufit.
      Co ja teraz zrobię? Przecież ja się jej boję? Jak ja z nią wytrzymam? Że my mamy mieszkać razem? Wiem, że już nie da się nic zrobić, ale dlaczego ja? Dlaczego właśnie ja?
 Po policzku spłynęła mi łza. Chciałbym się teraz znaleźć w moim wielkim domu, na wzgórzu, na przedmieściach. Tam bym miał spokój, a tutaj czekają mnie tylko wyzwania, strach i nerwy.
Nagle uniosłem głowę, i zobaczyłem że ktoś szarpie za klamkę od pokoju. Wstałem i przekręciłem klucz Nawet nie zdążyłem ich otworzyć, a już ktoś wszedł i rzucił teczkę na łóżko. Ja, żeby nie było że płakałem, szybko odwracając się przetarłem oczy i zamknąłem drzwi, po czym szybko spojrzałem kto to. Boże, to była Naka.
-A więc... będziemy razem, można tak powiedzieć "mieszkać"-Uśmiechnęła się. Lecz teraz nie był to uśmiech taki jak do tych czas, był to normalny uśmiech, jak do kolegi z klasy.
-No, tak, i co z tego?-Spojrzałem na nią, i usiadłem koło niej na łóżku.
-Musimy się poznać. Do tej pory nawet nie rozmawialiśmy ze sobą, więc muszę się paru rzeczy o tobie dowiedzieć.
-Tak? A o jakich rzeczach mówisz? Co jem? Jem wszystko. Jak mam na imię? To wiesz, tak samo jak nazwisko. Nie chrapię w nocy. Nie jestem przeciwny chodzeniu na zakupy. Coś jeszcze?-Położyła na mojej nodze rękę, a ja myśląc "co ona ma zamiar zrobić?" odsunąłem się, i wziąłem jej rękę z mojej nogi.
-Nie, nic. Widać, że mnie nie lubisz, przykro. Ja cię lubię. Nie bój się, nie będę ci w niczym przeszkadzać. Do zobaczenia-Chciałem ją zatrzymać i przeprosić że tak zareagowałem. Trochę byłem wnerwiony na siebie, że ją tak stąd wygoniłem, no ale jak ja miałem postąpić. Przy najbliższej okazji ją przeproszę.
Ten cały stres, wywołał u mnie nagłe zmęczenie. Położyłem się, i miałem nadzieje, że Naka się aż tak nie obraziła....

Kouhii (Jap.) - Kawa
Od autorki: Usiłowałam dzisiaj napisać rozdział, ponieważ jestem zmęczona, całym dniem spędzonym na stajni. Ale opłacało się, bo jeszcze do koleżanki zaszłam XD A co do imienia Kohii, nie wiem dlaczego takie, a nie inne. Może dlatego, iż w tym czasie piłam kawę, i tylko to mi na myśl przychodziło. Myślę że rozdział się podobał. Pozdrawiam ~ 

1 komentarz:

  1. Pierwsze, co mi się rzuciło w oczy to błąd ,,kohii"... kawa po japońsku to kouhii, nie można zapominać o przedłużeniach. ;)
    No i drugi błąd... ,,mordercOM" <- to jest w liczbie mnogiej. W pojedynczej będzie ,,mordercą". ^^'
    Dobra, a co do rozdziału...
    Świetny XD ,,napchany amunicją spinacz" XD rozwaliło mnie xd
    Hidori będzie przez dwa tygodnie z ,,dziewczyną spinaczem" XD
    Pozdrawiam i dużo weny życzę! :3
    Czekam na next'a :D

    OdpowiedzUsuń

Każdego kto przeczytał rozdział, prosiłabym o dodanie komentarza.
Serdecznie dziękuje za każdy dodany komentarz. Są one bardzo motywujące, od razu mam ochotę na pisanie. Zauważysz jakiś błąd w opowiadaniu? Napisz, ja to poprawię.
Jeśli chcesz zostawić link, reklamujący bloga, zapraszam do specjalnej zakładki "spam".